Jaka przyszłość rynku nieruchomości
Rok 2008 był pod wieloma względami rekordowy dla całej gospodarki, w tym oczywiście także dla firm developerskich. Z danych GUS wynika, że oddano w nim do użytku ponad 165 tysięcy mieszkań. Jest to oczywistym efektem boomu mieszkaniowego z lat 2007-2008. Jednak najważniejszym pytaniem o stabilność całego rynku jest to czy i kiedy uda się taką liczbę oddawanych mieszkań ustabilizować.
Z deklaracji jakie płyną od firm developerskich wygląda na to, ze nie zbyt prędko, bo one - obawiając się wstrzymania przez banki kredytowania hipotecznego - postanowiły w znaczący sposób ograniczyć inwestycje. Tak więc przez następne kilka lat nie będzie w gospodarce równie dobrego wyniku.
Co to więc może oznaczać dla cen nieruchomości ? W chwili obecnej trudno jednoznacznie przewidzieć. Jedna rzecz jest jednak pewna. Strona podażowa rynku w kontekście najbliższych kilku lat z pewnością się skurczy, a otworzy być może drogę do stworzenia kolejnej bański spekulacyjnej. Wzrosty cen m kwadratowego mieszania w Polsce w latach 2006 - 2007 nie wynikały bowiem z jakiegoś gwałtownego wzrostu zamożności społeczeństwa, ale z bardzo ograniczonej podaży nowych nieruchomości (słynne kupowanie dziur w ziemi).
Oczywiście w chwili obecnej mamy na rynku wiele stojących wolno lokali jednak wydaje się, że zdobywający coraz większą popularność program Rodzina Na Swoim, oraz prowadzone przez prywatnych inwestorów kupowanie mieszkań pod wynajem stosunkowo szybko podaż tą wyczerpie.
Aleksander Paszyński - Rzecznik Prasowy - Dom Kredytowy Notus
Źródło: Dom Kredytowy NOTUS 2009-04-07